Jeszcze w słusznie minionych czasach było właściwie jedynym powszechnie dostępnym środkiem myjącym. Używano go do pielęgnacji ciała, a nawet prania pościeli i ubrań. Dziś szare mydło triumfalnie wraca na półki sklepowe, przeżywając renesans zainteresowania. Powód? Przeświadczenie, że jest doskonałe dla ludzkiej skóry. To jednak nie jest do końca prawda, o czym przekonujemy w naszym poradniku.
Szare mydło to nic innego jak mydło potasowe, czyli produkt stworzony na bazie soli potasowych uzupełnionych o różnego rodzaju dodatki – najczęściej chlorek sodu i glicerynę (dzięki której się pieni).
Nieatrakcyjny kolor szarego mydła dziś jest jego atutem, ponieważ przywodzi na myśl produkt naturalny i tym samym przyjazny ludzkiej skórze. W dobie mody na wszystko, co eko, szare mydło znów cieszy się olbrzymią popularnością, co jednak nie ma większego uzasadnienia.
Odpowiedź jest prosta: zasadowe pH szarego mydła powoduje, że uszkadza ono naturalną warstwę lipidową skóry, przez co traci ona ochronę przed drobnoustrojami i innymi niekorzystnymi czynnikami środowiskowym (np. przesuszonym powietrzem).
Stosowanie szarego mydła prowadzi do zawyżenia pH ludzkiej skóry, co daje efekt w postaci uczucia szorstkości, nadmiernego naciągnięcia skóry, może również prowadzić do powstania wysypki i innych dermatoz, nie wspominając już o świądzie.
Szarego mydła szczególnie powinny unikać osoby mające skórę atopową, dla których przeznaczone są delikatne mydła i żele zawierające lipidy, które chronią przed nadmiernym przesuszeniem skóry i wspomagają odbudowę warstwy lipidowej.